Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

Świadectwo Jurka

„ Czym się Panu odpłacę za wszystko , co mi wyświadczył.”

       Urodziłem się w biednej rodzinie, gdzie nigdy na nic nie starczało. A dlaczego? Matka dużo się modliła i robiła wszystko abyśmy z głodu nie pomarli. A tata? Dla niego najważniejszy był alkohol. Pił sam, bez kolegów. Gdy miałem 13 lat pomagałem mu pić bez świadomości, że wpadnę w alkoholizm. Piłem z nim, aby mniej wypił i się nie upił.
        Nie byłem blisko Boga, a ojciec tym bardziej. Pałał nienawiścią do księży. Matka codziennie chodziła do kościoła. Ojciec gdy był pijany, był agresywny. Ja wolałem alkohol, bijatyki i zaczęło się. 5 lat przebywałem w zakładzie wychowawczym. Od 13 roku życia do czasu, gdy ukończyłem 18 lat. W tym czasie ukończyłem szkoły. Zdobyłem zawód ogólnobudowlany. Wychodząc na przepustki jak i w czasie wakacji, piłem.
        Po wyjściu z zakładu wojsko. Tam też piłem. Zaliczyłem karną jednostkę. Wychodziłem samowolnie, aby pić. Po wojsku szukałem pracy. Pracowałem na budowach. Poznałem swoją przyszłą małżonkę. Żyłem z nią tylko 3 i pół roku. Wzięliśmy rozwód. Dzieci nie mieliśmy. Gdy byliśmy małżeństwem nie piłem dużo. Rozwód był z innego powodu.
       Po rozwodzie piłem, kradłem. Trafiłem do więzienia. Siedziałem 8 i pół roku z przerwami. Tam uczęszczałem w Mszach św. Już w więzieniu Bóg się o mnie upominał, chociaż wtedy tego jeszcze nie czułem. Bóg pukał do mojego serca. Nauczył mnie jak pomagać bliźnim.
        Gdy odsiadywałem ostatni wyrok w latach 1993-1996, ojciec został sam. Matka już wcześniej  go zostawiła i wyszła ponownie za mąż. Ojciec oddał mieszkanie, było to mieszkanie wojskowe ponieważ ojciec był wojskowym. Poszedł do domu opieki w Dolicach. Zostałem bezdomnym. Matka mi pomagała. Tułałem się. Żyłem z tego co dały mi śmietniki. Nocowałem na klatkach schodowych, w wsypach. Spałem ze szczurami, które były moimi przyjaciółmi. I tak było przez 7 lat.  Wtedy dopiero zaczęło się picie. Co zarobiłem z zbieractwa przepijałem. Zostawiałem tylko na bilet, ponieważ raz w miesiącu odwiedzałem ojca.
        Gdy byłem pijany, nie pamiętam co się wydarzyło, czy sam się uderzyłem, czy ktoś mnie uderzył. Miałem guza. Guz zniknął ale rozwijał się krwiak w głowie, który pękł. Obudziłem się w szpitalu po 3 i pół miesiąca. Był to rok 2003. Bardzo szybko wróciłem do zdrowia, chociaż lekarze nie dawali  mi szansy, że przeżyję operację. Zrozumiałem, że to dzięki Bogu i zacząłem dopiero wtedy się modlić. To był cud, że Pan Bóg dał mi kolejną szansę. Na sali szpitalnej pomagałem innym chorym.
       Po wyjściu z szpitala zamieszkałem w schronisku Caritasu na Golęcinie.  Nadal piłem ale już tylko piwo. Teraz tak myślę, że to Opatrzność Boża mnie tam skierowała. Bezdomny kolega ze schroniska zabrał mnie na Mszę św. do klasztoru Karmelitanek. Była to pierwsza Msza św. od czasów więziennych. Po Mszy św. kolega przedstawił mnie na furcie siostrze Marii Teresie, która wzięła mnie na rozmowę, ponieważ zauważyła ślad na głowie po operacji. Opowiedziałem jej całe moje życie bardzo dokładnie. Siostra mną pokierowała. Przez 4 lata będąc w schronisku codziennie byłem na Mszy św. w Karmelu. Kościoła też nie omijaliśmy. Więc czasem byłem dwa razy dziennie na Mszy św. Po czterech latach przeniosłem się do Domu Pomocy Społecznej na Broniewskiego w Szczecinie na terenie parafii Św. Kazimierza.
        Mój ojciec był chory na alzheimera. Zadzwoniła moja siostra. Mówi: Jurek bądź w niedzielę u ojca. Byliśmy u niego wszyscy, czyli ja i moje dwie siostry. Gdy zobaczyłem ojca to już nie mówił. Kiwnął na mnie ręką żebym do niego podszedł. Usiadłem na łóżku, nachyliłem się, spojrzałem mu w oczy, nastawiłem ucho i usłyszałem od ojca „ synu proszę cię nie pij”. Powiedział to chociaż od kilku miesięcy nie mówił. Bardzo mnie to uderzyło. Nikt inny tych słów nie słyszał. Tych słów nie powiedział mój ojciec tylko Pan Bóg powiedział do mnie przez niego. Od tamtej pory nie piję. Ale to nie koniec.
       Opatrzność Boża zaprowadziła mnie do Rokitna na miting ogólnokrajowy dla alkoholików. Po pięciu latach mojej trzeźwości rzuciłem palenie. Będąc w Rokitnie po pięciu latach uczęszczania w mitingach spacerując chciałem wejść do kościoła, ale jakoś nie mogłem. Kilka razy okrążyłem kościół i wreszcie wszedłem. Było pusto, nikogo nie było. Obraz był odsłonięty. Zacząłem rozmawiać z Matką Boską. Mówiłem, że palenie nie pasuje gdy już nie piję. Wcześniej kilka razy próbowałem rzucić palenie. Po wyjściu z kościoła nie zapaliłem i od tamtej pory nie palę.
       Wszystko bardzo szybko się potoczyło. Będąc w Domu Pomocy Społecznej służyłem do Mszy św., która tam się odbywała. Również w kościele służę na Mszy Św. Do kościoła chodzę codziennie. Od dwóch lat jestem w Katolickiej Odnowie w Duchu Św. Opuściłem Dom Pomocy Społecznej.  Dostałem mieszkanie po 16 latach oczekiwania.
       Za wszystko jestem wdzięczny Panu Bogu i Matce Boskiej.


                                                                                                             Jurek