Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

Świadectwo Beaty

Mam na imię Beata. Przez 3 lata przychodzę na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Św.

Chciałabym mówić Wam na temat modlitwy, o wysłuchaniu jej, o Słowie, o ufności i doświadczeniu opieki Bożej.

Dowiedziałam się, że choruję na nadczynność tarczycy i czeka mnie operacja jej usunięcia za rok.

Przed samym pójściem do szpitala poprosiłam braci i siostry ze wspólnoty, żeby pomodlili się w mojej intencji. Przemówiły do mnie szczególnie słowa z Listu do Hebrajczyków 2 (6-8 i 12-13) – przytoczę:

Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy.

Nigdy wcześniej nie poddałam się żadnej operacji, toteż nie wiedziałam czego należy się spodziewać. W szpitalu zaraz po przyjęciu czułam jak powoli ogarnia mnie lęk na widok mojej sąsiadki po wycięciu woreczka.

Wcale nie starałam się być bohaterką i wcale nie zamierzałam milczeć - komu mogłam to o tym powiedziałam co czuję, chociaż tyle mogłam zrobić dla siebie – tz. powiedziałam chirurgowi, wszystkim na sali – tj. siedmiu osobom i również kapelanowi, który nas odwiedził tego dnia. Powiedział mi bym się nie martwiła, bo właśnie jutro, tj. 2 lutego przypada święto Matki Bożej Gromnicznej.

Następnego dnia po zastrzyku zawieziono mnie na salę operacyjną, skąd mnie zaraz zawrócono z powrotem do mojej sali – wszystkie panie zaskoczył mój powrót po ok. 20 min. – Co się stało? A ja po prostu musiałam ustąpić pierwszeństwa osobie, która miała mieć przeszczep nerek. Moją operację przełożono na dzień następny.

Wola Boża mnie zdziwiła, była inna niż ludzie zaplanowali –zastanawiałam się dlaczego?

3 lutego o godz. 8, jak mnie wieźli na salę operacyjną, przypomniało mi się, że patronem dnia jest św. Błażej – biskup, męczennik i były lekarz - patron od chorób gardła i szyi. Pan wyznaczył mi ziemskiego jak też niebieskiego „fachowca” – od szyi.

Uśmiechnęłam się i pomyślałam - nie zapomniał. A dlaczego dzień operacji się przesunął? Najwyraźniej Matka Boża wolała, bym uczestniczyła aktywnie w Jej święcie w Kaplicy – pamiętałam i byłam.

Jadąc na łóżku korytarzem pomodliłam się krótko i ogarnął mnie taki pokój i ufność w opiekę Bożą i lekarską.

Po operacji, kiedy już obudziłam się z narkozy pierwszą twarzą, jaką zobaczyłam w separatce, był kapelan – przyszedł się ze mną modlić, drugą - ordynator, później studenci - chcieli się upewnić, że mówię, a na końcu trzy przestraszone i blado-trupie twarze mojej rodzinki.

Operacja się udała, za co dziękuję Bogu i opowiadam o Nim braciom i siostrom - tak jak chciał! Chwała Panu!