Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

"Radykalizm wiary - przewodnik po trudnościach życia codziennego"

16 lipca (wtorek)
Nie wierzę w swoje siły,
Opuszcza mnie odwaga - Ela

Nie wierzę w swoje siły – osoby takie wyobrażają sobie, że nie mają żadnego znaczenia, że się nie nadają do niczego, że sobie nie poradzą, pogardzają sobą. Nawet zachęty, czy pochwały ze strony innych osób nie pomagają.
Opuszcza mnie odwaga – nie jesteśmy zdolni do znoszenia cierpienia przez lata, do podejmowania czynów niebezpiecznych, ryzykownych, wydaje się, że trudności nas przerastają, ogarnia nas zniechęcenie i znużenie – a od tego blisko już do lenistwa (jednego z grzechów głównych).

Ten temat jest specjalnie dobrany dla mnie, ponieważ bardzo mnie dotyczy. Agnieszka na pewno celowo to zrobiła. Podzielę się tym, że mam problem ze śpiewaniem. Jest dla mnie przerażające, kiedy ja sama muszę coś zaśpiewać przez mikrofon – paraliżuje mnie strach. Wielokrotnie odmawiałam zaśpiewania psalmu i jeszcze gorzej się czułam z tym, że musiałam odmówić, ale ta bariera, która przede mną stoi – paraliżuje mnie. Nie raz było tak, że kiedy zaśpiewałam psalm, to nie mogłam się skupić na dalszej części mszy św., dlatego że tak przeżywałam swoją porażkę. Czułam się tak okropnie, że chciałam się zapaść pod ziemię, zniknąć. Myślałam, że wszyscy się na mnie patrzą, że mnie oceniają, potrafiłam przepłakać jeszcze długo po tym psalmie na mszy św. Tutaj nie pomaga nawet pochwała żadna, czy pocieszanie, nawet wtedy, kiedy nieznane mi osoby w parafii, po mszy św. podeszły do mnie i zapytały, czy ja w każdą niedzielę śpiewam psalm, bo mają nadzieję, że za tydzień też mnie usłyszą. Jest to mój kompleks.

Druga sprawa w moim życiu, która też sprawia mi wiele trudności, to pisanie pracy dyplomowej. Skończyłam studia podyplomowe pedagogiczne i jeszcze borykam się z pracą dyplomową. Jest to moja trzecia praca w życiu, którą piszę, ale nie wiem, czy jest łatwiej. Ciągle stoją przede mną obawy, ciągle się lękam, że nie dam rady. Jest to dla mnie bardzo trudne.

Może ktoś z was ma taki obszar w swoim życiu, gdzie myśli czy czuje podobnie. Większość z nas jest ze wspólnot Odnowy. Może jest tak, że nie wierzyliście w swoje siły wtedy, kiedy animator czy lider poprosił was o coś, o jakąś służbę – na mszy św. lub na spotkaniu modlitewnym. Może odmówiliście tej służby dlatego, że myśleliście, że inni lepiej to zrobią. Jeżeli te sprawy dotyczą również was, to zatrzymajmy się przez chwilę nad przyczynami tego. Te przyczyny mogą tkwić gdzieś w naszej przeszłości. Przeczytam kil-kanaście wypowiedzi, w których być może się odnajdziecie, może to jest wasza sytuacja.

Przyczyny braku wiary we własne siły:
NIEPOWODZENIA                       ZRANIENIA
Zabieranie głosu publicznie kosztuje mnie zbyt wiele W mojej rodzinie zawsze byłem zdominowany przez zdolniejszego ode mnie brata/siostrę
Nie potrafię bronić własnego stanowiska, gdy spotykam się ze sprzeciwem moich rozmówców Rodzice nigdy mnie nie chwalili, ale powtarzali, że nic nie osiągnę, nic mi się w życiu nie uda
Mam wrażenie, że to, co mówię, nikogo nie intere-suje i że moje sugestie nigdy nie są brane pod uwagę Po wielu kłótniach moi rodzice rozstali się, a ja obwi-niałem się za to
Nie mam jeszcze mężą/żony, chociaż wszyscy moi znajomi są już po ślubie Zbyt długo byłem zależny od moich rodziców, podej-mowali za mnie wszystkie ważniejsze decyzje, nie nauczyłem się stawiać czoła życiowym trudnościom, nie zachowuję się jak dorosły człowiek
Już 4 razy oblałem egzamin na prawo jazdy Byłem adoptowany – obawiałem się, że nie przynoszę zaszczytu rodzicom i że oni też mnie opuszczą, ciągle towarzyszył mi strach przed powrotem do domu dziecka
Nie stawiam sobie żadnego celu, do którego pra-gnąłbym dążyć Na ostatnim spotkaniu modl. usłyszałem od sio-stry/brata niemiłą uwagę, po tym, jak zaśpiewałem psalm, przeczytałem Słowo Boże, poprowadziłem modlitwę. Następnym razem już się nie odważę
Mam niewielu znajomych, brak mi odwagi, by zaprosić ich do siebie Gdy chodziłem do szkoły, moi koledzy kpili sobie ze mnie, nie byłem lubiany tak jak inni, wyśmiewali mój wzrost, wagę, wygląd
Wydaje mi się, że moja żona/mój mąż/moje dzieci nie są ze mną szczęśliwi  
Już od roku jestem bezrobotny  

Jeżeli odnaleźliście się w tych wypowiedziach innych osób, to teraz zastanówmy się, jaka jest na to recepta, co możemy zrobić, żeby wyjść z tego?

Rady specjalistów – psychologów, terapeutów:

  • Jak najczęściej powracać do pozytywnych wspomnień – przypominać sobie (wypisać na kartce) nasze osobiste sukcesy, chwile, gdy inni nas chwalili, okazywali sympatię.
  • Podkreślać własne możliwości – nie skupiać się na brakach, ale rozwijać zdolności, by były coraz lepsze; z czasem będą widoczne rezultaty, które dodadzą odwagi do podejmowania coraz trudniejszych za-dań.
  • Zaakceptować własne ograniczenia – nikt nie potrafi robić wszystkiego. Trzeba pogodzić się z ewentualnymi porażkami – nie trzeba odnieść zwycięstwa we wszystkich bitwach, żeby wygrać wojnę. Pokora jest bardzo potrzebna, żeby odzyskać pewność siebie i wiarę we własne siły.

Rady dla katolika:
  • Cel – chrześcijanin nie chce zostać bohaterem dzięki swoim wysiłkom, ale chce być świętym dzięki tEmu, że pozwoli się przeniknąć Duchowi Świętemu.
  • Modlitwa – św. Benedykt: „Kiedy zaczynasz jakiekolwiek dobre dzieło, powinieneś przede wszystkim zwrócić się z najżarliwszą prośbą do Chrystusa, naszego Pana, żeby doprowadził je do doskonałości...”.
  • Pamiętać: Bóg mnie kocha (doskonała miłość usuwa lęk) – katecheza o miłości Bożej w ramach Semi-narium Odnowy w Duchu Świętym). Przypominać sobie miłosne chwile spędzone na modlitwie w Bożych objęciach, kiedy czułam, że jestem wyjątkowa w Bożych oczach – Bóg kocha mnie pomimo moich wad i braku zdolności. Ewelina w SNSPJ dawała świadectwo o doświadczeniu miłości Bożej.
  • Wiara w Boże Słowo nie pozwoli nam rozpaczać, kiedy coś nam nie wyjdzie: Chrystus nazwał nas przyjaciółmi i zawsze możemy na Niego liczyć. Jesteśmy dziećmi Króla – książętami i księżniczkami – Jego dziedzictwo należy do nas. Czy dziedzic chodzi zalękniony i zakompleksiony?
Niektórzy zabiegają o to, żeby w kręgu znajomych byli znani aktorzy politycy, chcą zrobić sobie zdjęcie z papieżem – a my znamy najważniejszą i najbardziej wpływową Osobę we wszechświecie. Czyż nie powinniśmy nosić wysoko podniesionej głowy, pewni, że z Bogiem wszystko jest możliwe? „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Przyjaźń z Bogiem dodaje męczennikom odwagi, by nie opuściła ich odwaga w chwili najtrudniejszego egzaminu z wierności Chrystusowi). Wczorajszy psalm: „Gdyby Pan nie był po naszej stronie...”

  • Jeśli przeraża nas podejmowanie jakichś działań, zadań, to dobrze zacząć od małych rzeczy, pamięta-jąc, że każdy najdrobniejszy czyn wykonany z miłością, ma dla Boga wielką wartość. Św. Jan od Krzyża: „Najmniejszy odruch czystej miłości przyniesie większą korzyść całemu Kościołowi, niż wszystkie zebrane razem uczynki” – tak jak podniesienie z ziemi papierka przez św. Tereskę. 
Zaczynanie od małych rzeczy na naszym gruncie „odnowowym” może wyglądać tak: Jeśli ktoś nie ma odwagi przeczytać I czytania na mszy św., to niech poćwiczy czytanie przed swoją grupą dzielenia (rola animatora), później na spotkaniu modlitewnym przed całą wspólnotą, później przed mszą, kiedy jeszcze nie ma ludzi itd.. A jeżeli ktoś nie wierzy, że mógłby sam poprowadzić godzinne spotkanie modlitewne, to niech zacznie od krótkiego uwielbienia czy przeproszenia – pamiętając, że liczy się wkładana w to miłość.
Ks. Henryk (ostatnie spotk. liderów i grup pastoralnych): „Człowiek dobrze uformowany pragnie słu-żyć z prawdą, że się nie nadaje. Nigdy nie będziesz się czuł mocny do służby. Mówić o tym w grupie! Pokora polega na tym, że służę. Powiedzieć: jeśli nie chcesz służyć – nie jesteś pokorny! Jeśli ktoś nie chce służyć, to nie ma rozwoju).
  • Duchowe przyjaźnie – świadomość, że otaczają nas osoby podzielające te same ideały, któ-re w krytycznym momencie dodadzą nam odwagi, podtrzymają na duchu (taką rolę powinna spełniać wspólnota, małżeństwo, przyjaciele). Przykłady przyjaźni wśród świętych: św. Klara i św. Franciszek z Asyżu, św. Teresa z Avila i św. Jan od Krzyża.
  • Przykłady odwagi świętych: św. Katarzyna Sieneńska – potrafiła napominać możnych, hierarchów Kościoła, nawet samego papieża – i to całe stulecia przed tym, jak kobiety zostały uznane za równe męż-czyznom (jaka odwaga!).
Świętego Augustyna z Canterbury opuściła jednak odwaga – papież św. Grzegorz Wielki dał mu (ja-ko opatowi klasztoru w Rzymie) zadanie, żeby poprowadził grupę 40 mnichów na misje do Anglii (istniały tam rozrzucone wspólnoty chrześcijańskie, ale wyspa była pogańska). Gdy dotarli do Francji – opanował ich strach (przerazili się opowieści o zdradliwych wodach kanału La Manche i o gwałtowności charakteru ple-mion anglosaskich). Św. opat zostawił towarzyszy we Francji, a sam wrócił do Rzymu. Dopiero, kiedy pa-pież dodał mu otuchy, mógł kontynuować podróż, by w Anglii z powodzeniem szerzyć Ewangelię (św. Grzegorz Wielki: „Kto chce wejść wysoko, musi iść krok po kroku, a nie skokami”)

  • Bóg może mnie uzdrowić – moją wrażliwość, moje kompleksy (od razu, np. podczas modlitwy wsta-wienniczej, lub na przestrzeni wielu lat). Aby się to dokonało – konieczne jest przebaczenie osobom, które mnie zraniły i zachwiały moją pewnością siebie (patrz: tabelka). Bądźmy pewni, że Bóg pragnie nas uwolnić od naszego kompleksu niższości, który nas paraliżuje. Bóg nie chce, byśmy w nieskończoność powtarzali, że do niczego się nie nadajemy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, młodzi, wykształceni, uzdolnieni, święci, że nie potrafimy ładnie przeczytać, zaśpiewać, zatańczyć... nie chce byśmy się poddawali i ulegali zniechęceniu – bo to prowadzi do lenistwa (jednego z 7 grzechów głównych).
Jeżeli czujesz, że to, co powiedziałam, jakoś pasuje do ciebie, to zrób ten pierwszy krok, jaki powinien zrobić chrześcijanin – pozwól, żeby przeniknął cię Duch Święty, niech Bóg napełni cię swoją miłością, bo prawdziwa miłość usuwa lęk. Jeżeli będziesz potrzebował, to możesz poprosić dzisiaj po Mszy św. o modlitwę wstawienniczą – właśnie w tej intencji – gdy brak ci wiary we własne siły, gdy masz kompleks niższości.

Poczucie niższości
 (nie jest groźne)
Kompleks niższości
Jest naturalne w stosunku do osób, które są w czymś lepsi od nas, np.
  •  ktoś, kto skończył tylko kilka klas szkoły podstawowej – może mieć poczucie niższości, gdy rozmawia z profesorem zwyczaj-nym
  • ja nie mogę się równać z absolwentem Akademii Muzycznej, chociaż niektórzy mówią, że ładnie śpiewam
  • gdy ktoś czuje się przytłaczany przez innych;
  • gdy zaczyna dominować przekonanie, że nie ma żadnej wartości;
  • człowiek boi się własnego cienia, nie wystarcza mu odwagi, by pokazać swoje mocne strony;
  • często stoją za tym upokorzenia doznane w dzieciństwie (Pamiętam z liceum kolegę Marcina – miał pryszcze, był bardzo szczupły i niezbyt przystojny, chodził zalękniony. Koledzy robili sobie z niego żarty – rzucali w niego, zaczepiali, udawali, że podpalają mu włosy zapalniczką, kiedy nauczycielka wyszła z klasy, to kazali mu usiąść na środku klasy, pasowali go na rycerza i kładli coś na głowę. Zawsze się zastanawiałam, czemu on się nie sprzeciwi, nie postawi się; ale my, którzy na to patrzyliśmy nie byli-śmy lepsi – nie mieliśmy odwagi, żeby zareagować; ja sama nie wierzyłam w to, że mój protest coś zmieni, bałam się „wychylić”.



Słowo do medytacji: J 15, 13 – 16
1) Zapisz w czasie adoracji 5 swoich „małych” sukcesów (co udało ci się, za co zostałeś pochwalony przez innych, sytuacje, w których czułeś się kochany i akceptowany).
2) W jakich obszarach twojego życia brakuje ci odwagi i wiary we własne siły? Jakie są tego przyczyny?