Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

Rekolekcje Wakacyjne dla Odnowy w Duchu Świętym - 2013 r.

15 lipca (poniedziałek)
Obszary źródeł grzechów i trudności w życiu codziennym – Agnieszka


Kochani, temat rekolekcji wisi – będziemy patrzeć na niego, był podany również w liście. Podtytuł jest też całością. Tym wszystkim, co będzie tutaj mówione. będziemy zajmować się w dwóch odcinkach: radykalizm Ewangelii i przewodnik po trudach życia codziennego.

Wielu z was na pewno, kochani, bardzo dobrze zna Ewangelię, bardzo dobrze zna wszystkich ewangelistów, nieraz czytaliście te słowa, wielokrotnie się je słyszało. W czasie tych rekolekcji będziemy się specjalnie pochylać nad szczególnie trudnymi jej fragmentami, tj. takimi fragmentami, które są bardzo mocne, bardzo konkretne, ale może czasem ich interpretacja nie do końca jest jasna.

Nieraz słyszeliśmy, żeby nie traktować Pisma św. dosłownie, no więc niektórzy od razu się usprawiedliwiają, oddychają z ulgą, że np. nie muszą wyłupać sobie oka, jeżeli obejrzeli jakiś pikantny filmik, czy za długo siedzieli w Internecie i tam też narozrabiali, albo po prostu oglądali się za jakimiś zgrabnymi panienkami – no więc oko było powodem do grzechu, a Pismo św. mówi: wyłup je! Jeżeli ręka jest ci po-wodem do grzechu, odetnij ją! Od razu mówimy: „Panie Boże, przecież nie o to chodzi”.

Ewangelia jest radykalna – podkreślam to - Ewangelia jest radykalna. Ewangelia jest mocna, jest konkretna, jest stanowcza – i bardzo źle, jeżeli jest zbytnio łagodzona. Bardzo blisko wtedy do tego, że można się rozminąć z siedmioma grzechami głównymi i całą masą nie głównych, z których człowiek zaczyna się bardzo łatwo usprawiedliwiać, np.:
 - to jeszcze nie pycha, Panie Boże, to tylko dbałość o swoją pozycję i o wartość;
 - to jeszcze nie chciwość, to tylko przezorność;
 - to jeszcze nie nieczystość, to tylko taka zabawa;
albo wmawiamy sobie, że każdy gniew jest słuszny i każdy gniew w jakiś sposób należy się, jeżeli nas dotyka.
Takie usprawiedliwienia w rezultacie mogą zamiast ułatwień, przysparzać nam wiele trudu.

Na porannych katechezach będziemy właśnie mówić o tym. Będziemy szukać rozwiązań, jak zapobiec siedmiu grzechom głównym, jakie są główne trudności w życiu codziennym z nich wynikające. Natomiast na homiliach ks. Gracjan będzie dotykał, przybliżał te najtrudniejsze stronice Biblii, które mają nam pomóc w pokonywaniu tych wszystkich trudności, na które wielu z nas napotyka. Tyle wprowadzenia...

Dzisiejszy temat to obszary źródeł grzechów i trudności w życiu codziennym. Biorąc do ręki „Przewodnik po trudnościach życia codziennego” zobaczyłam, że przyczyna wielu tych trudności leży w trzech obszarach:

  • w sięganiu do przeszłości, która przytłacza człowieka;
  • w niepokoju o przyszłość;
  • w przekonaniu, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw.

Spójrzmy na te obszary w świetle naszego codziennego życia
. Wielu chrześcijan prześladują wspomnienia z przeszłości typu: zmarnowałem życie, nie zwracałem uwagi na to, co najważniejsze, uczyniłem tyle złego, tyle zła mnie uczyniono. Wielu z nas, odnowowiczów, przeżyło spowiedź św. generalną i jedną czy kilka modlitw o uzdrowienie – o uzdrowienie wspomnień, o uzdrowienie wewnętrzne, ale pewne bolesne sprawy wciąż jednak powracają, powracają wyrzuty sumienia, złe wspomnienia, żale, wstyd. Bóg pra-gnie, byśmy byli od tego całkowicie wolni, abyśmy obdarzali miłością siebie. Spójrzmy w tej chwili na siebie – abyśmy darzyli się szacunkiem, mieli litość dla siebie samych. Łaską jest wybaczenie sobie. Ten ogon przeszłości, jeżeli go ruszamy, dopuszczamy do głosu tę przeszłość, to mogą się zdarzyć myśli, które nas przygnębiają, zasmucają, ograniczają, niepokoją i mogą być źródłem grzechów, o których za chwilę...

Bracie, siostro – daj Jezusowi okazję do tego, by mógł być miłosierny w stosunku do ciebie, żeby spłacić swoje długi. Przerwij w końcu tę litanię wspomnień, litanię tego, że nigdy nie naprawię zła, które dotknęło mnie i które ja uczyniłem. Pan Bóg ureguluje wszystkie twoje płatności, wszystkie twoje długi wobec innych. Powiedz Mu tylko, że tego bardzo pragniesz. Oczywiście powinieneś zadośćuczynić, ale resztę załatwi Bóg.
Analiza i powracanie do przeszłości może stanowić niebezpieczeństwo pojawienia się wielu grzechów, np.:
  • zazdrości – innym to się lepiej wiodło;
  • lenistwa – ponieważ zła przeszłość może paraliżować plany na przyszłość, może człowieka uzie-miać;
  • nieumiarkowania – bywałem głodny, gorzej mi się powodziło, no to teraz sobie użyję.

Tego typu myślenie, to jedna z wielu sytuacji, w których przeszłość rzutuje na aktualne nasze postępowanie.
Bardzo specyficzne wspomnienie dotyczy przeszłości związanej z osobami zmarłymi. Jest oczywiste, że wspominamy te osoby, w jakiś sposób czujemy osamotnienie, smutek, niepokój – czy one są w piekle, czy w czyśćcu. Takie myśli najlepiej niwelować mszą św. za zmarłych, modlitwą, czy też taką wspaniałą deklaracją, jaką podjęła św. Katarzyna Sieneńska – przejęcie cierpienia za swojego ojca, który umarł jej zdaniem nie pojednany z Bogiem. Ona prosiła Pana, aby mogła dzielić te cierpienia ojca.

Żal po stracie bliskiej osoby – to jest ta przeszłość, którą nam czasem najtrudniej zostawić – przeżywało wielu świętych. Jest wiele wdów świętych – znamy takie sytuacje – czy po śmierci dzieci rozpaczali: św. Elżbieta Węgiersta, św. Stefan, św. Małgorzata, św. Brygida. Te osoby potrafiły przemienić żal przeszłości nie w rozpacz, ale w zmianę życia. Następowały nawrócenia, osoby zajmowały się dobroczynnością, posługą, pociechą – czyli odwracały się od grzechu, a wchodziły w obszar dobra.

Jeżeli wśród nas są takie osoby, które nie mogą poradzić sobie z tą przeszłością wspominania osób zmarłych, to wielu kierowników duchowych radzi, żeby po prostu rozmawiać z tymi osobami, tak, jakby były żywe, napisać do nich list, wyobrażać sobie, że są szczęśliwe przed obliczem Boga – to bardzo pomaga w uwolnieniu się od tej smutnej prawdy, że ich nie widzimy, ale ta rozłąka jest czasowa.

Tyle o przeszłości, natomiast potężnie działa na nasze życie duchowe, na to, czy wpadamy w grzechy czy nie – niepokój o swoją przyszłość. Nieszczęście człowieka wynika w dużym stopniu z tego, że nie umie żyć chwilą obecną. Pismo św. mówi: nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Bóg obdarzył nas też zdolnością do tego, żeby być przezornym, żeby przewidywać. Zresztą przykłady mamy w Piśmie św. – panny roztropne wzięły oliwę na zapas, żeby godnie przywitać pana młodego. Także myśleć o tej przeszłości, czy nie myśleć?

Ważna jest umiejętność przeżywania teraźniejszości w perspektywie przyszłości. Czyli spokojnie żyj chwilą obecną, ale jednocześnie aktywnie przygotowuj przyszłość. Ale nie niepokój się o nią. Żyj chwilą obecną, przygotuj przyszłość, ale nie niepokój się o nią. Często bowiem boimy się, że spotkają nas nowe cierpienia, choroby, trudności, którym nie będziemy mogli sprostać, że nie skończymy jakiejś pracy, że po-pełnimy błędy w pośpiechu. Wspaniale ujął sprawę myślenia na przyszłość Goethe, który powiedział: „Boisz się tego, co nigdy nie nastąpi, płaczesz nad tym, czego nie straciłeś. Największe tragedie mojego życia nigdy się nie przydarzyły”.

Św. Jan Vianney odwiedził kiedyś w szpitalu swojego parafianina – małego chłopca i zapytał: „Czy bardzo cierpisz, mój mały”. Na to chłopiec odpowiedział dosyć mocno: „Nie księże proboszczu, dzisiaj nie czuję już wczorajszego bólu, który gnębi mnie dzisiaj, a jutro nie będę czuł bólu dzisiejszego”.
Święci byli przekonani, że Bóg daje siły stopniowo, daje siłę, odwagę, moc, łaskę przejścia przez jakieś przeżycia – wtedy, kiedy one rzeczywiście następują. Św. Teresa z Avila mówiła: „Nigdy nie sądziłam, że będę mogła tyle wycierpieć”.

Bóg obdarzył nas rozsądkiem i chce, żebyśmy z niego korzystali myśląc o przyszłości. Biblia pochwala przezorność. Oddanie się Opatrzności nie jest równoznaczne z rezygnacją z własnych planów, bo tu jest już blisko do lenistwa, czyli jakieś paraliżowanie przyszłości – nic nie będę robić, bo Opatrzność wszystko ma w swoich rękach – to jest niedobre spojrzenie. Mamy planować, mamy weryfikować te plany, planować bardzo szczegółowo w różnych aspektach: życie zawodowe, życie osobiste, rodzinne, społeczne – ale nie martwić się o to, oddawać to Panu Bogu. Przyjmować też pomoc innych w realizacji tych planów – to jest druga zasada. Czyli:
  • planować,
  • przyjmować pomoc i
  • nie odkładać na dzień następny tego, co nie cierpi zwłoki – to jest też błędne spojrzenie w przyszłość: „a, jutro, a, zaraz przyjdę, a, kiedyś to zrobię”.

Nasze życie jest symfonią, którą dyryguje Bóg. Jeżeli jesteśmy w orkiestrze – nie możemy wyprzedzać Boskiego Dyrygenta, ani zostawać w tyle.
Święci byli podatni na niepokój o przyszłość. Są takie sytuacje w żywotach świętych, a jednak zostali świętymi. Czytałam o tym, że św. Augustyn z Canterbury z polecenia papieża Grzegorza miał wyruszyć na misję ewangelizacyjną z Rzymu do Anglii. Razem z czterdziestoma mnichami wyruszyli, dojechali do Francji i tam dostał takiego stracha przed przeprawą przez Kanał La Manche... Słyszał różne opowieści o tym, jak to tam niebezpiecznie, jakie tam ludy mieszkają w tej Anglii dzikiej itd. Tak się przestraszył, że dał chodu i wrócił z powrotem do Rzymu. I dopiero papież po ponownej rozmowie jakoś go przekonał, dodał mu otuchy i odniósł sukces misyjny. Czyli Bóg ofiarowuje ten dar odwagi i mocy na kolejne dni. Tak było np. z męczennikami.

Spodobało mi się takie zdanie (chyba je sobie powieszę nad łóżkiem): „Odwaga to strach, który odmówił modlitwę”.

Św. Jan Vianney powiedział co do przyszłości: „Dług nakazuje ci się modlić, ale zabrania ci się martwić”. A złe duchy już tylko czatują, żeby nas przestraszyć, zniechęcić. Wystarczy, że przyjmiemy zło, które na nas spada od czasu do czasu, zamiast tworzyć je sobie wcześniej w wyobraźni. Na przykład przewidujemy, że będziemy biedni, martwimy się o to, boimy się, jak to będzie na emeryturze, albo co będzie, gdy rodzina się powiększy – to jest prosta droga do chciwości, do nieumiarkowania. Ktoś boi się o stratę pozycji, stanowiska – bardzo blisko już do pychy, do zazdrości. Tak można by te kolejne grzechy w ten element przeszłości i przyszłości utykać. Myślmy jedynie o wykorzystaniu chwili obecnej. Zgodnie z nakazem Boga – pozostawmy przeszłość Jego miłosierdziu, a przyszłość Jego Opatrzności.

Trzeci obszar, który jest źródłem trudności dnia codziennego, a ostatecznie grzechów – to przekonanie, że Bóg nie wysłuchuje naszych próśb. Takie przekonanie może powodować:
  • gniew – jeden z siedmiu grzechów – na Boga (jak On może?),
  • zazdrość, że innych wysłuchuje,
  • nieczystość, np. „prosiłem o żonę tyle lat – nie mam żony, to sobie użyję inaczej”.

Takie trudności w życiu odnowowicz zwykle oddaje Panu, modli się, modli się... Ale niejeden z nas mógłby podać takie modlitwy, które nie zostały wysłuchane – to musimy sobie jasno uświadomić. I nie my jedni. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Jan Vianney – wiele lat modlili się o nawrócenie pewnych osób i nie doczekali tego, nie dożyli, nie zobaczyli owoców swojej modlitwy. Z tym się trzeba pogodzić, mimo że Bóg może wydawać się czasem niesprawiedliwy w swoim sposobie rozdzielania darów, czasami może nawet boimy się przyznać do takiej myśli. Niesprawiedliwy – jedni się nie modlili, a zostali uzdrowieni, inni pielgrzymowali we wszystkie możliwe miejsca i chorują dalej. Takie są fakty i nie możemy na to zamknąć oczu, ale nigdy nie żądajmy od Boga, aby się przed nami tłumaczył, dlaczego to zrobił. Jeśli nie wy-słuchuje naszych próśb tak szybko, jak byśmy sobie tego życzyli, pamiętajmy, że Bóg nie jest głuchy nawet wtedy, gdy wydaje się niemy.

Mały chłopczyk leżał w szpitalu bardzo chory i gorąco się modlił o zdrowie. Leczył go lekarz ateista. Któregoś razu z przekąsem mówi: „No widzisz, ten twój Pan Bóg ciebie nie wysłuchuje”. Na to chłopczyk odpowiedział: „Wysłuchał mnie, ale powiedział mi: nie, nie od razu – ponieważ Jego kalendarz nie jest zgodny z moim kalendarzem”. Czasem Pan Bóg czeka, żeby okazać łaskę. Bóg nie jest automatycznym dystrybutorem – jak nadusimy, to paliwo leci na stacji benzynowej. Pragnie korygować nasze prośby i sprawiać, że będą pasowały do Bożego planu wobec nas. Pamiętajmy, że to, co już otrzymaliśmy już od Boga – Jego bezgraniczną miłość, dobrodziejstwa – jest nieskończenie ważniejsze od tego, o co Go po-prosimy. Przyczyną „opóźnienia” odpowiedzi Boga na nasze prośby, może być np. zła wola człowieka, zatwardziałość serca – bo łaska Boża nie zadaje gwałtu. Opóźnienie może obrócić się na dobro, ponieważ może zwiększyć, pogłębić nasze zaufanie do Boga. Wszystkie modlitwy są wysłuchane. Bóg wysłucha nas zawsze, wykraczając poza nasze pragnienia i zasługi.

Na koniec – jeszcze osobiste zdanie.

Kiedy przygotowywałam tę katechezę – jakiś to problem jest dla mnie, zwłaszcza z myśleniem o przyszłości – napisałam już te wszystkie okrągłe zdania, mówię: super, muszę się do nich stosować itd. Traf chciał, że zdarzyła mi się taka sytuacja, że poszłam na badania kontrolne, takie tradycyjne – akurat się rok akademicki skończył i miałam trochę więcej czasu – i okazało się, że przynajmniej w dwóch kierunkach powinnam te badania poszerzyć, ponieważ lekarz powiedział bardzo tajemniczo: no wie pani, tutaj bywają bardzo groźne niespodzianki. Mi to starczyło, żeby te wszystkie zdania zobaczyć zupełnie inaczej. Mówię: „No tak, nie martwić się, oddać Panu Bogu, tu przecież rekolekcje – nie daj Boże mnie wezmą na jakieś badania szpitalne, tu w domu... szaleństwo. Chyba to wszystko wyrzucę do kosza i tego nie powiem” – to było w pierwszym odruchu. Potem starałam się to opanować, oddać też na modlitwie. Dziś mogę powie-dzieć, że to były fałszywe przesłanki i okazały się dmuchaniem na zimne. Ale ten tydzień czy dwa bezpo-średnio przed dzisiejszym dniem nie był łatwy dla mnie. Przyjęłam to jako sprawdzian – Pan Bóg chciał mnie doświadczyć zupełnie osobiście, że i tak nic to nie da, nawet jeżeli będę na uszach stawać, bać się, trząść i się denerwować – On ma to wszystko w swojej ręce.

Nie wiem, czy zdążymy, ale mam tu wspaniałą modlitwę. Kiedyś ją czytałam, nie wszyscy wtedy oczywiście byli obecni. Jest to modlitwa tego, który nie został wysłuchany – tak jest nazwana, ale to można by wziąć w cudzysłów.

Panie, prosiłem Cię o zdrowie, aby moje życie na tej ziemi było wydajniejsze. Obdarzyłeś mnie słabym ciałem, abym bardziej liczył na Ciebie, niż na siebie samego.
Panie, prosiłem Cię o obdarowanie mnie inteligencją, abym mógł lepiej zrozumieć świat i aby moje życie było udane. Obdarzyłeś mnie mierną pamięcią i niezbyt lotnym umysłem, aby otworzyć mnie na swoje tajemnice, prowadząc mnie drogą pokory.


Słowo do medytacji: Ga 1, 3-9
1) Z jakim obszarem (przeszłość, przyszłość, teraźniejszość) masz największy problem? Co zrobisz, żeby było lepiej?