Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

Rekolekcje Wakacyjne dla Odnowy w Duchu Świętym - 2014 r.

ISTOTA DOSKONAŁOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ  
Agnieszka Szewczyk

Temat naszych rekolekcji to -  jak wszyscy wiedzą i jest też  napisane na naszym plakacie, który siostra Małgosia, jak co roku nam przygotowała - otóż  dążymy ku doskonałości prawdziwie chrześcijańskiej, przynajmniej będziemy się starać, żeby tak to się działo.

Co oznacza słowo „doskonałość”?

Jak otworzyliśmy, rozeznając te rekolekcje,  Słowo z Listu do Filipian, z rozdziału trzeciego, pomyślałam najpierw - och, jakieś trudne to Słowo. Doskonałość to jakiś  tam siódmy czy dziewiąty stopień dążenia  do Pana Boga. Jak to przerobić na nasze warunki, na nasze życie,  nasze wspólnoty. I zaczęłam od tego, że słowo „doskonałość” pochodzi od łacińskiego „perfectio” co oznacza dokonanie czegoś, zrobienie do końca, wykończenie. Dzieło dokończone nie powinno zawierać braków, powinno być doskonałe, nie wymagające ulepszeń. Inaczej człowiek doskonały to ten, kto osiągnął swój  cel, czyli doskonałość jest kresem dążeń ludzkich. Pokazuje to wyraźnie nasz plakat, gdzie celem, kresem jest niebo i życie wieczne! Tam jest  nasza meta. I o tym będziemy sobie w czasie tych rekolekcji stale przypominać. Będziemy starać się zaglądać, jak tam jest w tym niebie, może nie tyle jak jest, ale  jak się do niego dostać.

Na jednej z katechez ksiądz katecheta zapytał dzieci, co trzeba zrobić, żeby dostać się do nieba. Dzieci odpowiadały różnie - modlić się, wynosić śmieci, zmywać, uczyć się, spełniać dobre uczynki, słuchać mamy itp. Ą jeden chłopiec powiedział; przede wszystkim  trzeba umrzeć. I o tym często zapominamy. A jakby każdy z was odpowiedział na to pytanie?

Ku tej nagrodzie, ku tej mecie biegnie święty Paweł (Flp 3 13-16). I wcale nie czuje się gotowy, ale biegnie i cały czas coś w swoim życiu zmienia.

Istotą doskonałości chrześcijańskiej jest osobowy kontakt z Jezusem. To jest bardzo ważne. Podkreślam to, bo przez wiele stuleci za ideał doskonałości uważano ideał stoicki polegający na opanowaniu popędów, na perfekcyjnym wykonywaniu obowiązków, na idealnym wejściu w swoją rolę społeczną czy na właściwym zachowaniu się w danych okolicznościach. To każe nam widzieć w chrześcijaństwie wyłącznie religię obowiązku i pracy nad sobą. Jest to wizja fałszywa, która sprawia, że wielu ludzi, zwłaszcza młodych, ucieka od chrześcijaństwa. Ludzie bowiem w pierwszym rzędzie szukają życia, szczęścia, miłości a nie obowiązku   i pracy nad sobą.

Patrząc na fragment Ewangelii o bogatym młodzieńcu jesteśmy pewni, że ta droga jest słuszna. Bogaty Młodzieniec pytał Jezusa jak być doskonałym i o to jak osiągnąć życie wieczne. Jezus mu odpowiedział: „jeśli chcesz być doskonały i osiągnąć życie wieczne - €“ sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim, a potem przyjdź i chodź za Mną, Przez długie wieki  wezwanie to odnoszono tylko do zakonników i sióstr zakonnych. Tymczasem w czasach Jezusa nie było ani jednych ani drugich. Charyzmaty zakonne zrodziły się dopiero 300 lat po Jezusie. A więc było to wezwanie do wszystkich. Do nas też! Spójrzmy dokładnie na odpowiedź Jezusa skierowaną do Bogatego
Młodzieńca.                                                   
„Jeśli chcesz” Jeśli ktoś czuje się zmuszony do pójścia za Jezusem to znaczy, że tak naprawdę jeszcze Go nie spotkał. Bóg -€“ dawca wolności -€“ szanuje ją bezgranicznie, szanuje ją tak bardzo, że  będąc miłością dopuszcza do istnienia piekła, aby człowiek mógł je wybrać.  A warunek pójścia za Jezusem to pozbyć się wszystkiego, co się posiada. To, co człowiek posiada jest źródłem bezpieczeństwa, daje pewność, staje  się oparciem. Symbolem pewności tego świata jest pieniądz oraz to, co można spieniężyć, ale nie chodzi tu tylko o dobra materialne, ale i na przykład o czas, siły. Trzeba pozbyć się przywiązania do  życia ziemskiego i dóbr doczesnych. 

„Rozdaj ubogim” -€“ człowiek może włożyć pieniądze do banku i próbować się wyłgać  - nie mam ich, ma je bank. A dać ubogim oznacza, że nie spodziewamy się w zamian niczego, bo oni nie są w stanie odwdzięczyć się. Nie zostawiaj sobie żadnej formy zabezpieczenia, żeby jedynym bezpieczeństwem był Jezus i Jego miłość! Trzeba nabrać dystansu do dóbr materialnych.

„Potem przyjdź”- dokonawszy tego trzeba wrócić do Jezusa. Nie wszyscy wracają do Jezusa ale stają się np. aktywistami i działają  metodami, które nie są Jezusowe.

„Chodź za mną” -€“ chodzenie za Jezusem to rzecz niesamowicie ważna. Na tym bowiem polega doskonałość chrześcijańska  - na osobowym kontakcie z Jezusem. Doskonały chrześcijanin to więc nie ten, który wykonuje wszystko perfekcyjnie, zachowuje wszystkie zasady, reguły i usilnie pracuje nad sobą.  Doskonały chrześcijanin to  ten, który idzie za Jezusem, może bardzo niedoskonale, kulawo wlecze się w samym ogonie, ale idzie!  Doskonały chrześcijanin to  grzesznik, który zaufał Jezusowi i idzie za nim, bo chodzić za kimś to znaczy zaufać mu, zaufać jego prowadzeniu. Pozbycie się dóbr służyło właśnie nabraniu zaufania do Jezusa. Uczę się zaufania, gdy ryzykuję, stawiając na Niego. To moje decyzje. Muszę zrobić pierwszy krok. Nie wystarczy rozmawiać z pływakami, wiedzieć jak pływać -€“ trzeba wejść do wody. Wielu chodziło za Jezusem ale Mu nie ufali i opuścili Go, jeden nawet Go zdradził. Ci, co Mu ufali, choć   niedoskonale ( Piotr )  -€“ zwyciężyli. A więc  doskonałość chrześcijańska  to doskonałość  więzi z Bogiem! To nie jest ludzka doskonałość. Polega na miłości!  Doskonałość faryzejska kładzie nacisk na zewnętrzne formy, dublowanie pobożności, często na pokaz, nienaganne zachowanie prawa ,bez serca i miłości. A doskonałość chrześcijańska  polega na zjednoczeniu z Bogiem, na trosce podczas pobytu na ziemi, aby stawać się tak doskonałym jak  nasz Ojciec Niebieski, nasz wzór, żeby osiągnąć wieczną chwałę w Niebie! Tam jest nasza meta, nasz cel: pójść do Nieba na całą wieczność.   I do takiej drogi zaprosił Jezus Bogatego Młodzieńca. I nie powinno nas satysfakcjonować jedynie przestrzeganie przykazań bożych. Jeżeli będziemy dawać Bogu tylko to, czego od nas wymaga, jeżeli będziemy czynili tylko to, co do zbawienia niezbędne, na przykład według przykazań kościelnych -€“ jedna spowiedź w roku, jedna komunia święta, msze święte w niedziele, to będziemy podobni do dzieci, które dają rodzicom tylko to, czego oni wymagają- bez odrobiny uczucia,   bez wyrażenia miłości i wdzięczności. Kiedy mówimy, że kochamy Boga, musimy udowodnić tę miłość życiem, a przede wszystkim miłością do innych. Musimy iść za Jezusem i Go naśladować!  Jezus kochał swego Ojca:  modlił się, rozmawiał z Nim, pościł, zwłaszcza przed ważnymi decyzjami, żył skromnie, nie przywiązywał się do dóbr doczesnych  -“ liczyła się dla Niego tylko wieczność. W różnych teologicznych publikacjach można znaleźć wiele rad -€“ jak być doskonałym. Bardzo kategoryczne i daleko idące są rady na przykład  św. Teresy z Avilla. Pan Bóg patrzy na człowieka  w perspektywie jego zbawienia. Ja wybrałam  główne zalecenia w drodze do doskonałości według o. Sticklera, który pisze, że jego zalecenia dotyczą każdego człowieka, w każdym stanie i warunkach życia.                                                      

Zalecenia odnośnie Boga i siebie samego:

- Częsta Msza Święta i Komunia Święta.

- Zwyczaj modlitwy - wszystko, co robimy jest uświęcone modlitwą, nawyk głośnej modlitwy.

- Samokontrola i samoograniczenie: rezygnacja nawet z rzeczy dozwolonych i unikanie pokus tego, co jest zabronione. Wyrabianie silnej woli -€“ jeśli odmawiamy sobie rzeczy dozwolonych łatwiej uniknąć tego, co zabronione,. Chętnie wypełniać obowiązki  i    akceptować bez sprzeciwu  wszystkie niedole.

- Wierność w małych rzeczach, unikanie grzechów powszednich, żeby uchronić się przed śmiertelnymi.

- Przestrzeganie porządku i regularności. Wszystko powinno mieć swoją porę: wstawanie, praca, odpoczynek… Bóg zaprowadził porządek we wszechświecie, Uporządkowanie zewnętrzne to lepsze uporządkowanie wewnętrzne.

- Regularne czytanie duchowe i medytacje to pożywienie dla duszy .

- Odosobnienie - hałas i krzątanina świata, zbytnie gadulstwo przeszkadza, W ciszy łatwiej zobaczyć swoje błędy i zbliżyć się do Boga. Człowiek współczesny boi się ciszy. Często przy rodzinnych posiłkach  gra telewizor.

Zalecenia odnośnie bliźniego - tak jak Jezus:

Miłować nieprzyjaciół, tych, z którymi trudno nam żyć, którzy nas krzywdzą na różne sposoby, którzy nas  denerwują.  Spełniać uczynki miłości : te uczynki podaje Katechizm a  też Pismo Święte - co do ciała- głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chory.ch nawiedzać, umarłych grzebać, co do duszy -“ grzesznych upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych.

Będziemy sądzeni na progu nieba z miłości! ( Mt 25. 31-40).

Pewnego razu ateiści przyszli do nieba, pukają, św. Piotr, zdezorientowany, uchylił tylko drzwi i zaraz je zamknął zobaczywszy, kto za nimi stoi. Leci do Boga - i pyta co ma zrobić i słyszy „powiedz im, że mnie nie ma”! Oni to przecież mówili wszystkim….

Jeszcze taki zdanie na koniec, może niektórzy je pamiętają:

Doskonałość jest szczytem,  najwyższym stopniem świętości. „ A świętość ma spracowane dłonie, zmarszczki na czole od zamartwiania się cudzymi sprawami i puste kieszenie. Świętość ma poranione stopy od biegania  do innych,  obolałe ręce od noszenia dobra. Świętość cierpi, bywa, że choruje - ale zarazem świętość się uśmiecha, przynosi pokój, jest zadowolona, zna sens istnienia - i czuje się szczęśliwa.”

Czy i ty chciałbyś tak żyć? Amen.                                                                                  

Słowo na medytację  Mt19, 16-22 ( bogaty młodzieniec )

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       


PRACA I WYPOCZYNEK   DROGĄ  DO  DOSKONAŁOŚCI   CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

Krystian Antoni Zakrzewski

W Dekalogu ujęty został obowiązek wypoczynku i świętowania – jest to 3 przykazanie, powtórzmy jakie jest jego brzmienie: „Pamiętaj abyś dzień święty święcił”.

Katechizm Kościoła Katolickiego w rozdziale dotyczącym dekalogu podaje to przykazanie w pełnej wersji: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy” (Wj20, 8-10).

Dodatkowe objaśnienie do tego tekstu stanowi wypowiedź Pana Jezusa: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu” (Mk2, 27-28). W przykazaniu tym zakodowane zostały w ten sposób dwa zagadnienia objęte ochroną pod sankcją grzechu ciężkiego. Świętowanie na cześć Stwórcy i wypoczynek po dniach pracy.

Miesięcznik Arka w 2007 roku – w numerze specjalnym pokazuje Świętego Jana Pawła II na wakacjach. Jest dla nas wzorem pracowitości, posłuchajmy co mówi do nas o wypoczynku: „Społeczeństwo, w którym tempo codziennego życia wzrasta ponad wszelką miarę, musi na nowo odkryć wartość odpoczynku, uważając jednak, aby nie przekształcić go – pod wpływem swoistego hedonizmu – w ”odpoczynek od wartości”. Prawdziwy wakacyjny wypoczynek polega na tym, że uwalniając od zwykłych codziennych obowiązków, pozwala na nowo odkryć wartości, które zazwyczaj zaniedbujemy, takie jak kontakt z naturą, radość przyjaźni, bezinteresowna solidarność.   Przede wszystkim wakacje powinny być czasem, w którym można poświęcić więcej uwagi życiu duchowemu, medytacji i modlitwie. Z całego serca życzę wszystkim takich wakacji. (Watykan, 4 lipca 1993 roku)”

Odpoczynek.
Życie człowieka jest na przemian troską i niepokojem, pracą i odpoczynkiem. Do tego, żeby żyć pełnią życia, współistnienie tych przeciwności zdaje się być rzeczą konieczną; pogoń za czymś i branie w niewolę, poszukiwanie i uścisk, pragnienie i radość. Jeżeli nawet człowiek już coś znalazł, to po to, aby jako istota nigdy nie nasycona, nadal szukać.
Człowiek nie może zbadać dzieła, jakie się dokonuje pod słońcem (Ekl8,16n) Niech się więc zadowoli, pozostając pod Bożym wejrzeniem, skromną radością chwili obecnej (2,24; 9,7-10). Tradycja biblijna jako całość podtrzymuje te zmienność losów człowieka i odkrywa sens tego zjawiska; to co u ludzi jest przemijaniem i udręką, zbiega się razem, oczyszcza i osiąga harmonię w Bogu. Prawdziwy odpoczynek nie jest zaprzestaniem, lecz dopełnieniem działania. Tak pojmowany odpoczynek już tu na ziemi daje nam przedsmak nieba.


ODPOCZYNEK I PRACA

Od samego początku Izrael był zobowiązany „święcić szabat” (Wj20,8) to znaczy poświęcić Bogu jeden dzień odpoczynku, bez względu na to, czy to czas orki czy żniwa (34,21).
Dwie racje były podane na uzasadnienie tego przykazania.

1.    Odpoczynek znakiem uwolnienia. Kodeks przymierza nakazuje umożliwić odpoczynek zwierzętom i robotnikom (Wj23,12). Do tego motywu dobroci czysto naturalnej Księga Powtórzonego Prawa dołącza pewną rację natury historycznej. Izrael powinien sobie w ten sposób przypomnieć, że został uwolniony od ciężkich robót w Egipcie (Pp5,15) Odpoczynek jest oznaką wolności.

2.    Odpoczynek jako udział w odpocznieniu Stwórcy. Według tradycji kapłańskiej człowiek zachowujący szabat naśladuje Boga, który stworzywszy niebo i ziemię „odpoczął dania siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął” . To przestrzeganie szabatu jest znakiem wiekuistym między Jahwe a synami Izraela (Wj31,17; Rdz2,2n). Jeżeli więc szabat uświęca, to dlatego, że sam został uświęcony (por Ez20,12). Odpoczywać – znaczy to zatem odsłaniać „obraz Boży”. Wynika stąd, że człowiek jest nie tylko istotą wolną, lecz także dzieckiem Bożym.

3.    Odpoczynek a święto. Szabat nie polega jedynie na tym, żeby przerwać pracę, lecz żeby wychwalać radośnie Stwórcę i Odkupiciela. Szabat może być nazwany rozkoszą, bo ten, kto zachowuje szabat, „w Jahwe znajdzie kiedyś swoją rozkosz” (Iz58,13n). Szabat mógł wprowadzać w tajemnicę Boga, lecz żeby można było utożsamić odpoczynek szabatowy z samym Bogiem, trzeba było poczekać na przyjście Chrystusa.


KU ODPOCZNIENIU BOŻEMU

Inną droga Izrael został doprowadzony do odkrycia charakteru duchowego odpoczynku. Nowe tematy dochodzą do tematów już istniejących: mianowicie tematy snu, odetchnienia lub ochłonięcia po niebezpieczeństwie albo po cierpieniu. Izrael uzna, że Bóg daje odpoczynek po niepokojach tułaczki, wojny lub wygnania.

Ziemia Obiecana, jako zapowiedź odpoczynku Bożego.

Przedsmak pełnego odpocznienia. Gdy grzech zostanie w pełni pokonany i nastanie czas paruzji.


JEZUS CHRYSTUS, JAKO ODPOCZNIENIE DUSZ

1.    Odpoczynek i odkupienie. Występując przeciwko faryzeuszom, Jezus okazuje właściwy sens szabatu: „szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk2,27). A zatem dla ocalenia życia (3,4): odpoczynek ma, więc oznaczać uwolnienie człowieka i 5 wywyższenie majestatu Stwórcy. Jezus nadaje temu znakowi jego właściwy sens szczególnie przez to, że właśnie w szabat leczy chorych: tak uwalnia niewiastę „trzymaną od wielu lat na uwięzi”(Łk13,16). W ten sposób przedstawia się Jezusa jako „Pana Szabatu” (Mt12,8), bo uwydatnia On to, czego szabat był jedynie zapowiedzią: Poprzez Osobę Jezusa odpoczynek oznacza uwolnienie dzieci Bożych. Pragnąc nam wysłużyć to uwolnienie i odpoczynek, Odkupiciel zgodził się na to, „By nie mieć miejsca, gdzie by mógł głowę skłonić” (Mt8,20), tak jak składa się głowę na „poduszce ; skłoni swą głowę dopiero w chwili śmierci na krzyżu” (J18,30).

2.    Objawienie odpoczynku Bożego. Aby usprawiedliwić swoją działalność w dzień odpoczynku, Jezus mówi: „Ojciec mój aż do tej chwili działa i ja działam” (J3,17). W Bogu „działanie i odpoczynek nie wykluczają się nawzajem, lecz wyrażają charakter transcendentny życia Bożego. Taka jest owa tajemnica, którą zapowiada Mądrość odpoczywająca, lecz równocześnie prowadząca swą działalność (Syr24,11). Działanie Jezusa i praca robotników zatrudnionych przy żniwie polegają na tym, by z radością nieść pomoc  owcom zmęczonym i okaleczałym (Mt9,36; por J4,36nn); Jezus bowiem zapewnia odpoczniecie duszom, które do Niego przychodzą (Mt11,29).

3.    Odpoczynek niebieski. „Odpoczynek Boży” do którego Izraelici spodziewali się wejść, wkroczywszy do Ziemi Obiecanej, był zarezerwowany „dla Ludu Bożego” czyli dla tych, którzy wierzyli w Jezusa Chrystusa i byli Mu posłuszni: tak skomentowany w Liście do Hebrajczyków (3,7-4,11) Psalm 95. Tym odpocznieniem jest samo niebo, a wchodzą do niego „umarli, którzy umierają w Panu: już od tej chwili mogą odpoczywać po swych mozołach, bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap14,13). Odpoczynek w niebie nie polega na przerwaniu, lecz na udoskonaleniu działania: podczas gdy czciciele Bestii nie korzystają z żadnego odpoczynku ani we dnie, ani w nocy (14,11), to zwierzęta nie przestają powtarzać we dnie i w nocy trzykrotnego „Święty” Bogu na chwałę (4,8).

Przykazania Dekalogu są pomocą daną nam przez Pana Boga określającą drogi osobistego rozwoju. Zatem Chrześcijanie, którzy są ludźmi wiary prawdziwej, a nie tylko fasadowej (z nazwy) starający się o osobisty rozwój, widzą w przykazaniach ramy dla swoich zachowań, pragnień i planów życiowych. Innymi słowy przykazania wytyczają nam drogę ku doskonałości ludzkiej i chrześcijańskiej.

W zapiskach Ks. Stańka spotkałem następujące stwierdzenie oddające syntetycznie nasze nastawienie do realizacji przykazań: „Mądry zawsze jest dobry, dobry nie zawsze jest mądry”.  Dobrze wychowywać młode pokolenie (dorosłych także), to mądrze wychowywać. Roztropność to naturalna zdolność zastanawiania się – co robić do osiągnięcia celu. Ta roztropność pozwala zrozumieć dobroć Boga - Ojca wszystkiego co istnieje. Z MĄDROŚCIĄ rozmija się przeciętny człowiek, który mówi, że jest „wierzący ale niepraktykujący”. Również ma niewiele z MĄDROŚCIĄ, ktoś z natury dobry, dobrze wychowany, który stara się być „dobrym człowiekiem” uczciwym w swojej pracy zawodowej, jest dobry w swoich relacjach z innymi ludźmi – w rodzinie, sąsiedztwie, ale nie dostrzega działania Boga w otaczającym świecie i w swoim życiu, niekiedy wierzy w to, że wszystko co istnieje, jest rzeczą przypadku, nie wierzy w istnienie Pana Boga i w Jego miłość do każdego człowieka.                     

Przykład mądrości życiowej dała mi osoba, która na ozdobnej kolorowej kartce, chyba 3 lata temu, na czuwaniu Wspólnoty Odnowy w Seminarium Duchownym napisała taką intencję do modlitwy na kolejne miesiące. Wylosowałem tę kartkę i trzymam ją w moim modlitewniku, z którego korzystam kilka razy dziennie. Intencja jest następująca: „O odnalezienie drogi życiowej i pracy dla syna”. Słowa te świadczą o wielkim zaufaniu do Pana Boga i przekonaniu, że każdy człowiek ma indywidualny dla siebie przeznaczony fach, zdolności i naturalne predyspozycje do wykonywania określonego zawodu, podejmowania twórczych zadań. W każdym z nas kryją się talenty otrzymane od Boga. Osoba pisząca tę intencję z całą pewnością była przekonana, że syn będzie wówczas szczęśliwy, gdy odkryje prawidłowo swoją drogę życiową. Kolejnym problemem może być po zdobyciu wykształcenia i przygotowaniu do swoich zadań życiowych uzyskanie możliwości realizacji właściwego zawodu, czyli zdobycie „pracy” dającej środki do życia. Popieram codziennie te intencje wówczas wylosowane. Dążąc do doskonałości chrześcijańskiej zapraszamy Pana Boga do naszych codziennych zajęć, a tym bardziej do świętowania, do podkreślenia wyjątkowości dni świątecznych. Godne uczczenie Dnia Pańskiego wyzwala w nas dobro, które procentuje – przynosi lepsze efekty w kolejnych dniach.

Święty Jan Paweł II pozostawił nam dokumenty, które warto przestudiować w całości, dotyczące zagadnień, stanowiących przedmiot naszych rozważań:

1.    Encyklika „Laborem exercens…” czyli „O pracy ludzkiej”, wydana z okazji 90 rocznicy encykliki „Rerum nowarum” wskazującej już wówczas na niebezpieczeństwa zbytniego przeakcentowania pracy dla zdobywania wartości materialnych za wszelką cenę, nawet przy zastosowaniu pracy niewolniczej i wyzysk podległych biznesowi robotników

2.    Encyklika „Ecclesia de Eucharistia” czyli „O Eucharystii w życiu Kościoła”, pomaga zrozumieć w czym tkwi nasza siła i moc do realizacji codziennych zadań. Świadczenia sobie wzajemnej pomocy. Duchowy rozwój i piękno rozwoju całego człowieka. Zachowanie proporcji pomiędzy materią i duchem ludzkim.

3.    List apostolski: „Dies Domini” czyli „O świętowaniu niedzieli” – daje wyraźne spojrzenie na wielką wartość świętowania i niedzielny wypoczynek. Wagę jaką Jezus przywiązuje do naszych zachowań, do naszych intencji z jakimi podchodzimy zarówno do trudów dnia powszedniego, jak i do wypoczynku. Czynimy sobie z dnia Pańskiego – Weekend – Wochenende  czyli zakończenie tygodnia pracy. Zapominając o tym co najważniejsze dla naszej perspektywy życiowej. Gdy zapominamy – z skąd wyszliśmy i dokąd zmierzamy.

Praca i wypoczynek przeplatają się w naszym życiu nieustannie. Lubimy wypoczywać do tego stopnia, że wypoczynek planowany na koniec tygodnia rozciągnięty jest już na sobotę i niedzielę, a rozpoczyna się często w wielu rodzinach już w piątek po południu i ma nazwę „weekendu” czyli „zakończenie tygodnia”. Jeszcze lepiej gdy w piątek lub w czwartek w kalendarzu pojawi się dodatkowy dzień świąteczny (3 maja, 15 sierpnia, lub Boże Ciało) – to wówczas powstaje polska specyfika czyli długi weekend .  W swoim liście „O świętowaniu niedzieli” Papież Jan Paweł II pisze do nas:
                                                                                                                                              
„Człowiek nawet odświętnie ubrany, nie potrafi już świętować. Od uczniów Chrystusa oczekuje się, jednak by nie mylili świętowania niedzieli, które powinno
być prawdziwym uświęceniem dnia Pańskiego, z „zakończeniem tygodnia”    rozumianym zasadniczo jako czas odpoczynku i rozrywki. Bardzo potrzebna jest tutaj autentyczna dojrzałość  duchowa, która pomoże chrześcijanom „być sobą” i sprawi, że dochowując konsekwentnie wierności darowi wiary, będą umieli zawsze zdać sprawę z nadziei, która jest w nich (por 1 P 3,15). Wymaga to także głębszego zrozumienia niedzieli , aby nawet w trudnych okolicznościach można ją było przeżywać w postawie pełnego posłuszeństwa Duchowi Świętemu.


Jak te sprawy odczytujemy w Ewangelii?


CHRYSTUS I PRACA


Przyjście Jezusa Chrystusa rzuca na pracę paradoksy i światła Ewangelii.

Praca w Nowym Testamencie jest jednocześnie wychwalana i równocześnie ignorowana albo traktowana z góry, niczym jakiś szczegół bez znaczenia. Jest przedmiotem pochwał np.: ze strony Jezusa, robotnika (Mk6,3) i syna robotnika (Mt 13,55), albo Pawła, który pracuje własnymi rękami (Dz18,3) i chlubi się pracą (Dz20,34; 1Kor4,12). Tymczasem Ewangelie zachowują co do pracy zadziwiające milczenie. Zdają się znać tylko to słowo, jeśli jest potrzebne do określenia dzieł jakim człowiek musi się oddawać: dzieła Boże (J5,17; 6,28), albo gdy chcą przedstawić za przykład ptaki powietrzne, „które nie sieją ani nie zbierają do gumien” (Mt6,26) albo lilie polne, które nie pracują ani nie przędą” (6,28). Te znaczenia, z jednej strony niewielkie, a z drugiej duże, przywiązywane do pracy, nie stanowią danych sprzecznych względem siebie: są to dwa bieguny tej samej zasadniczej postawy chrześcijańskiej wobec pracy.

Względna wartość pracy


„Troszczcie się nie o ten pokarm który ginie, ale o ten, który trwa na wieki (J6,27) Jezus Chrystus przyszedł aby ustanowić na ziemi „Królestwo Boże” nie ma On innego posłannictwa do spełnienia i o niczym innym nie mówi. Znaczy to, że „Królestwo Boże jest sprawą najważniejszą” (Mt6,33).Wszystko inne jak jedzenie, picie, troska o ubranie, nie jest bez znaczenia, ale gdyby się ktoś troszczył o te sprawy aż do utraty Królestwa, to straci wszystko, choćby nawet cały świat już posiadł (Łk9,25) Wobec tej bezcennej wartości, jaką jest posiadanie Boga, wszystko inne schodzi na plan dalszy. Na tym świecie, którego postać przemija (1Kor7,31) liczy się jedynie to, co wiąże nas z Panem bez reszty (7,35).
                                                                                                                                                
Pozytywna wartość pracy

Stawiać pracę na jej właściwym miejscu, różnym od Boga – to wcale nie znaczy pomniejszać jej wartości; przeciwnie, to właśnie znaczy przywracać jej należną wartość w świecie rzeczy stworzonych. Otóż ta wartość jest bardzo wysoka. Jezus, podobnie jak Jahwe w Starym Testamencie, nie tylko zapożycza różne tytuły i porównania ze świata pracy: jest pasterzem, właścicielem winnicy, lekarzem, siewcą (J10,1nn;15,1; Mk2,17;4,3). Nie sili się przy tym jednak na typowe dla intelektualisty, Syracydesowe schodzenie na niziny, gdy mówi o pracy rąk, o jej konieczności i jej ograniczeniach (Syr38,32nn): nie tylko całe dzieło apostołowania uważa za pracę przypominającą trud „żniwiarza (Mt9,37; J4,38) albo rybaka (Mt4,19) nie tylko zwraca uwagę na zawód tych, których wybrał na swoich uczniów (Mt4,18); On ciągle myśli – co wynika z Jego sposobu zachowania się – o całym owym świecie pracy, o oraczu na polu (Łk9,62), o gospodyni domowej z miotłą (15,8); uważa za rzecz nienormalną zostawianie w ziemi zakopanego talentu, bez troski o zyski, jakie może przynosić (Mt25,14-30). Jeżeli zdarza się Mu rozmnożyć chleb – chleb wypiekany w naszych piecach – to mówi wtedy wyraźnie, że to wyjątek, i obarcza  człowieka troską o przygotowanie ciasta i pieczenie chleba. W tym samym duchu lojalnego solidaryzowania się z losem człowieka na ziemi Paweł będzie mówił: „Nakazujemy wam bracia… abyście stronili od każdego brata, który występuje wbrew porządkowi” (2Tes3,6).

Chrześcijańska wartość pracy

Nowy Adam, Chrystus, pozwala ludzkości wypełniać misję opanowywania świata (Hbr2,5nn; Ef1,9nn); zbawiając człowieka, nadał On pracy ej pełną wartość. Uwydatnia On jeszcze mocniej obowiązek pracy, ukazując u jego podstaw konkretne wymagania „miłości nadprzyrodzonej”. Objawiając powołanie synów Bożych, odkrywa tym samym godność człowieka i pracy, z której owoców człowiek korzysta; ustanawia również hierarchię wartości, pozwalającą właściwie oceniać pracę i zajmować wobec niej należne stanowisko. Ustanawiając zaś „Królestwo” które nie jest z tego świata, lecz spełnia rolę kwasu, obdarza człowieka pracy wartościami duchowymi, a jego pracy nadaje rozmiary miłości, stosunki zaś wynikające z pracy opiera na nowej zasadzie braterstwa w Chrystusie (Flm). Na mocy prawa miłości (J13,34), zobowiązuje do przeciwstawiania się wszelkiemu egoizmowi i do jak największej troski o zmniejszenie wysiłków człowieka przy pracy. Równocześnie jednak, wprowadzając chrześcijan w tajemnicę swej śmierci i swoich cierpień
nadaje nową wartość nie dającym się uniknąć trudom człowieka.

Praca i nowy wszechświat


Wreszcie w chwili paruzji Pana chwała Zmartwychwstałego okryje wszystkich Jego wybranych, zrealizuje się w pełni przez Niego i w Nim Panowanie człowieka nad światem bez jakichkolwiek przeszkód ze strony grzechu, śmierci lub cierpienia. Ale już teraz przed nadejściem dnia ostatecznego, praca, o ile wykonuje się ją w Chrystusie, ma swoją cząstkę w ponownym zbliżeniu całego stworzenia do Boga. Niewolnik znoszący swój stan w Chrystusie, już jest „wyzwoleńcem Pana” (1Kor7,22) przygotowującego całe stworzenie „na wyzwolenie  z niewoli zepsucia, by uczestniczyło w wolności i chwale „Dzieci Bożych” (Rz8,21). A czy zostanie coś z dzieł dokonanych przez człowieka? Otóż Pismo Święte nie zachęca do wiary w jakikolwiek mesjanizm doczesny: „przemija postać tego świata” (1Kor7,31), a rozdział jaki zaistnieje pomiędzy stanem aktualnym a przyszłym światem, nie daje możliwości zbudowania czegoś, co mogłoby stanowić punkt oparcia w przyszłym świecie. Lecz jakieś przetrwanie dzieł człowieka, w postaci nie dającej się bliżej określić, zdaje się suponować Paweł gdy mówi o panowaniu Chrystusa i o rekapitulacji w Nim wszystkich rzeczy stworzonych (Rz8,19nn; Ef1,10; Kol1,16.20). Chociaż nie można przytoczyć żadnego tekstu, który by zaspokoił naszą z konieczności naiwną i ograniczona ciekawość, to jednak Pismo Święte jako całość pozwala nam mieć nadzieję, że stworzenie odkupione i uwolnione będzie istnieć zawsze w postaci wszechświata dzieci Bożych, zgromadzonych w Chrystusie.

Bardzo ważnym dokumentem naszego Świętego Rodaka Jana Pawła II na temat pracy i wypoczynku  - jest Encyklika „O Eucharystii w życiu Kościoła” w encyklice tej nawiązuje także do wcześniejszych dokumentów, traktujących o pracy ludzkiej, godności człowieka, jako stworzonego na obraz Boży. Człowieka, którego zadaniem jest czynić sobie ziemię poddaną. A jednocześnie człowieka dążącego do doskonałości osobistej, współpracującego z Panem Bogiem. Centrum każdego dnia pracy Jana Pawła jak pisze w tej Encyklice była Eucharystia. Zacytuję fragment bardzo osobisty zawarty w tej encyklice:

„Kilka lat temu obchodziłem pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich. Doznaję dziś łaski, że dane mi jest ofiarować Kościołowi te Encyklikę o Eucharystii w Wielki Czwartek przypadający w dwudziestym piątym roku mojej posługi Piotrowej. Czynię to z sercem pełnym wdzięczności. Od ponad pół wieku, począwszy od pamiętnego 2 listopada 1946 roku, gdy sprawowałem moją pierwszą Mszę Świętą w krypcie św. Leonarda w krakowskiej Katedrze na Wawelu, mój wzrok spoczywa każdego dnia na białej hostii i kielichu, w których czas i przestrzeń jakby „skupiają się”, a dramat Golgoty powtarza się na żywo, ujawniając swoją tajemniczą „teraźniejszość”. Każdego dnia dane mi było z wiarą rozpoznawać w konsekrowanym chlebie i winie Boskiego Wędrowca, który kiedyś stanął obok dwóch uczniów z Emaus, ażeby otworzyć im oczy na światło, a serce na nadzieję.

Wejdźmy umiłowani bracia i siostry do szkoły świętych, wielkich mistrzów prawdziwej pobożności Eucharystycznej. W ich świadectwie teologia Eucharystii nabiera całego blasku przeżycia, „zaraża” nas i niejako „rozgrzewa”. Posłuchajmy przede wszystkim Najświętszej Dziewicy Maryi” , w której tajemnica Eucharystii jawi się bardziej niż w kimkolwiek innym jako tajemnica światła. Patrząc na Nią poznajemy przemieniającą moc , jaką posiada Eucharystia. W Niej dostrzegamy świat odnowiony w miłości.

                                                                                                                                              
Kontemplując Ją wziętą do nieba z duszą i ciałem, dostrzegamy skrawek nowych niebios i nowej ziemi, które otworzą się przed naszymi oczyma wraz z powtórnym przyjściem Chrystusa. Tu na ziemi Eucharystia stanowi ich rękojmię i w pewnym sensie antycypację.”

Jak wynika z cytowanych dokumentów papieskiego nauczania istnieje wyraźny związek rozwoju osobowego człowieka z realizacją pracy codziennej, ponoszenia trudu pokonywania wszelkich oporów materii udoskonalanej i przetwarzanej, by służyła człowiekowi, oraz realizacją wypoczynku niedzielnego, świątecznego jak i odpoczynku pomiędzy godzinami pracy.


Codziennego spaceru i podziwiania przyrody, twórczych dialogów w gronie rodziny i koleżeństwa. Aby ta realizacja twórczych zadań miała swój sens i wymiar wieczny – konieczne jest podchodzenie do Jezusa w Jego Słowie i w Eucharystii. Spotkanie z Nim – który jest Centrum i Panem całej historii świata. Wzorem dla każdego, kto dąży do doskonałości jest Jego Matka… powierzajmy w Jej ręce nasze problemy zawodowe i wszelkie kłopoty, prosząc o pomoc  w duchowym rozwoju zarówno przez wypoczynek jak i twórczą realizację naszych obowiązków, czyli pracę.



Słowo na medytację  Psalm 104, 23-33